Wizyta w Męcince

Co się dzieje z Krygowskimi?! Jest nas tak dużo, a jednocześnie tak mało w Stowarzyszeniu. Może by pojechać w teren, pokazać się i   przedstawić? Jedziemy? Jedziemy! Gdzie jedziemy? A no do największych skupisk ludzi o takim nazwisku. Gdzie one są? Niedaleko, na rzut beretem! Jedna linia została nazwana Linią Męcińską! Skąd ta nazwa? Od jakiej miejscowości pochodzi? Jak to od jakiej? Od Męcinki! No to może tam! Tam! Jedziemy do Męcinki!

Zaraz, zaraz! Zebranie musi ktoś zorganizować! Kto, skoro, tak się składa, że w Męcince nikogo nie znamy! Tak, ale znamy paru w Jedliczu, a ci znają kilku następnych! Będzie dobrze! Musi być!

Z miarę zbliżania się do Jedlicza nasze zdenerwowanie rosło, a gdy na horyzoncie pokazały się dwie strzeliste wieże kościoła, rozmowa ucichła i każde z nas zatopiło się we własnych myślach

– Gdy przyjdzie dwadzieścia osób, będzie sukces – odezwał się prezes zza kierownicy,

– Nie liczyłabym na tyle – odezwała się skarbniczka – mnie dziesięć osób wystarczy,

– A ja wam mówię, że będzie pełna sala – wyjawił swe marzenia przedstawiciel Linii  Męcińskiej.

Znów się zatopił w myślach, a myśleć o czym miał!

Tak mu się jakoś dziwnie życie poukładało, że mimo autorstwa nazwy Linii, żadnego jej przedstawiciela, z wyjątkiem swoich dwóch braci, nie znał. No może nie nikogo! Pochodziła z niej  sekretarka Liceum, które ukończył. Tato nawet kazał mu nazywać ją ciocią, ale nie mógł się jakoś odważyć. Może będzie na zebraniu! Jak będzie wyglądać! Czy ją pozna? Jak przyjdzie, będzie można poprzez nią nawiązać nić łączności z salą. Aby tylko była!

Była!

Byli wszyscy! Nigdy nie widział jednocześnie tylu Krygowskich! Przyszli młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni, chłopcy i dziewczynki. Przyszli z własnej woli, aby się nawzajem zobaczyć i porozmawiać. Cieszyli się sobą, czego wyraz dawali we wszystkich słowach i gestach. Starał się mówić o rodzinie, o koniecznej więzi, o wspólnych przodkach i o czymś tam jeszcze, ale go nie słuchali. Może i lepiej, że nie, bo mówił nieciekawie i monotonnie.  Oni przyszli tu po co innego, oni przyszli się spotkać, a nie słuchać przemówień. Spotkanie wybuchło dopiero po oficjalnych mowach. Powstał jakże miły gwar, w którym każdy każdemu chciał coś powiedzieć. Mówili wszyscy do wszystkich. Wtopiliśmy się w tłum i gadali, gadali, gadali. Dobrze nam było! Zebranie miało się zakończyć już dawno, a tu nikt nie chciał wychodzić!  Smutno wyjeżdżać i opuszczać dopiero co poznanych gospodarzy.

Bo to właśnie jest rodzina!
Taka powinna być rodzina!
Taka jest Nasza Rodzina!

Do zobaczenia Rodzino! Teraz wracamy do codziennych obowiązków, ale wszyscy o sobie pamiętamy i na pewno znów się spotkamy przy najbliższej okazji! Po to powstało Stowarzyszenie Rodu Krygowskich, aby się spotykać, pomagać sobie, pamiętać o sobie.

Informacje o Maria Krygowska-Doniec

Prezes Zarządu Stowarzyszenia Rodu Krygowskich

Możliwość komentowania jest wyłączona.